...niedawno spotkałam się z koleżanka. Przyszłam z paczką, którą wcześniej odebrałam ze sklepu. Anulka zapytała: "O! dostałaś prezent?", moja natychmiastowa reakcja: "No co Ty! Nie ma nic za darmo. Kupiłam książkę". Zaczęłam odpakowywać kartonik, otworzyłam i z uśmiechem spojrzałam na Anię. W środku do książki dołączona była czekolada. Tak po prostu i nie zapłaciłam za nią ani grosika.
Życzę miłych niespodzianek na co dzień. Tych, które spotkają Was i tych, które sprawicie innym.
czwartek, 28 marca 2013
wtorek, 26 marca 2013
o jejku:)
Tak, czas to najlepsze lekarstwo. Wakacje już dawno za mną a nawet zbliżają się kolejne. Zamykam pewne rozdziały choć nie znaczy to, że nie będę patrzeć wstecz, bo nie widzę w tym nic złego. Jak i w planowaniu mimo, że najważniejsza jest chwila ta tu i teraz.
Właśnie natrafiłam na stary wpis na blogu "made yourself" z listopada 2011 i wzruszyłam samą siebie. Spełniło się.... Zawsze marzyłam by moje wypociny kogoś kiedyś wzruszyły i wzruszyły... mnie:) a druga sprawa to cel - od tańca się zaczęło i dalej trwa. Mimo częstych zwątpień nie poddaję się. Nieważne czy się do tego nadaję czy nie, robię to bo chcę i sprawia mi to dużą przyjemność. A przy okazji, widzą swoje malutkie, wolniutkie postępy -spełniam się i to mnie mobilizuje...
nie do tańca, bo do tego nie potrzebuje mobilizacji, ale do życia! Czuję, że znów jestem sobą, choć na prawdę to narodziłam się na nowo. Doceniam wszystkie cuda, radości, sukcesy małe i duże, ale i wszelkie upadki (mądrości jakie ze sobą niosą i moc jaka napełnia człowieka, gdy się podnosi, zazwyczaj sam).
Właśnie natrafiłam na stary wpis na blogu "made yourself" z listopada 2011 i wzruszyłam samą siebie. Spełniło się.... Zawsze marzyłam by moje wypociny kogoś kiedyś wzruszyły i wzruszyły... mnie:) a druga sprawa to cel - od tańca się zaczęło i dalej trwa. Mimo częstych zwątpień nie poddaję się. Nieważne czy się do tego nadaję czy nie, robię to bo chcę i sprawia mi to dużą przyjemność. A przy okazji, widzą swoje malutkie, wolniutkie postępy -spełniam się i to mnie mobilizuje...
nie do tańca, bo do tego nie potrzebuje mobilizacji, ale do życia! Czuję, że znów jestem sobą, choć na prawdę to narodziłam się na nowo. Doceniam wszystkie cuda, radości, sukcesy małe i duże, ale i wszelkie upadki (mądrości jakie ze sobą niosą i moc jaka napełnia człowieka, gdy się podnosi, zazwyczaj sam).
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)