Pierwszy raz tak bardzo doceniłam święta. Święta jest magią, bożą magią - cudem. W tym roku (a raczej pod koniec tego roku i z początkiem kolejnego) ten cud narodził się dla mnie. Najpięknieszy prezent jaki dostałam to trzy cnoty: wiarę, nadzieję i miłość. Prosiłam tylko o jedną ( jestem kobiet- więc wiadomo, że o ostanią) a dostałam aż trzy. Chociaż ciągle jeszcze to do mnie dociera. Mam je. Będę się o nie starać troszczyć, dbać i pamiętać. nigdy ich nie zgubię. Te boskie prezenty spadły mi z nieba:)
wiara jest albo tak długim tematem albo tak krótkim, że nie sposób ja opisać po prostu jest. Bez niej czuję pustkę. Wierząc w Boga słyszę jak on mówi do mnie " wierz w siebie! "
nadzieja to pierwszy krok.
miłość jest uściskiem dłoni. sztama. zgoda
prezenty pojawiły się także pod choinką i na ulicy.
Mój miły ofiarował mi trzy dary: coś co chciałam, coś czego potrzebowałam, coś co mi się spodobało.
Ulica przemieniła się w pas startowy, który wzniósł mnie w powietrze, ręcznik posłużył za skrzydła i nie byłam sama...
poniedziałek, 26 grudnia 2011
czwartek, 15 grudnia 2011
wspomnienia pięknych chwil
niech na zawsze pozostaną w naszych sercach a w chwilach zwątpienia daj mi Panie wiarę, że wkrótce znów nadejdą.
... i słońce świeciło.
... i słońce świeciło.
środa, 14 grudnia 2011
z kalendarza nieszczęśnika
Jedna z nas cierpi... wiec druga również nie potrafi być szczęśliwa. Starając się zrozumieć co czujesz, oraz depcząc po palcach śmierdzącemu dołowi olśniło mnie, wiec otwórz oczy kochana i czytaj uważnie. W każdym cierpieniu ukryta jest jakaś lekcja. Ta na pierwszy rzut oka jest banalna - Nie brać się za ciuli! tak, to wiadome. Myślę, że chodzi jednak o coś głębszego. Czasami człowiek robi sam sobie krzywdę, podświadomie wybierając to co dla niego niewłaściwe [wydaje mi się, że jest tak ponieważ myśli, że nie zasługuje na więcej (w tym przypadku na kogoś lepszego)]. Jeśli jest tak, jak myślę, Kochana nawet nie wiesz jak się mylisz - zasługujesz na księcia na białym rumaku, zasługujesz na cudowne życie, na wiele pięknych chwil. Wystarczy tylko prosić o to i nie bać się walczyć. Kochana pamiętaj, że moc jest z nami. Ona naprawdę jest w nas, więc nie można jej zmarnować. Przebacz sobie i tym, którzy Cię skrzywdzili i zacznij od nowa:)
Życzę Ci na nowej drodze życia szczęścia i pomyślności oraz słońca czyli energii. A w prezencie wspomnienia pięknych chwil i o nich teraz myśl;)
p.s. pamiętaj o radach Anioła: słuchaj pozytywnej muzyki, ubieraj się kolorowo, uśmiechaj się (nawet jeśli miałoby to być prze łzy), no i jedź (ale tylko pyszności:)) kochaj siebie (bo jo cie kochom) i ludzi to cudowne uczucie
piątek, 9 grudnia 2011
tak bardzo chce sie przed toba otworzyc...
chce mowić o swoich marzeniach... chce cie dotykac chce żebyś ty mnie dotykał. chce wiedziec o czym mysklisz chce sluchac, czuje ale chce wiedziec! te nic porozumienia, nie chce sie ciagle martwic.
Chciałabym, żebyś czasem mi pomógł. przypomniał jesli o czyms zapomne. czasem bardziej o mnie zadbał.
Chciałabym czasem poczuć sie jak dziewczynka, przecież ty również lubisz poczuć sie czasem jak chlopiec...
Chciałabym, żebyś czasem mi pomógł. przypomniał jesli o czyms zapomne. czasem bardziej o mnie zadbał.
Chciałabym czasem poczuć sie jak dziewczynka, przecież ty również lubisz poczuć sie czasem jak chlopiec...
piątek, 25 listopada 2011
made yourself
Jak sama nazwa bloga wskazuje ta strona powinna być o sile! Więc dosyć pierdzenia w stołki i grzebania w nosie po kątach. Pora na nową erę. Era podwojonego sera (tak zwany daouble cheese co potocznie można nazwać big lol)
Jedna z sentencji, którą przeczytałam i nie zapomniałam mówi: „Siłą człowieka jest przyznanie się do jego słabości”. Tak dziś nad tym myślałam i coś mi tu nie gra (i nie mówię o radiu, które właśnie się popsuło:/). Moją słabością w tym momencie jest to, że cała jestem słaba. Tak, właśnie tak stałam się cianiasem. A może zawsze nim byłam, tylko w otoczeniu przyjaciół, znajomych i bliskich, którzy zawsze pomagali i wspierali jakoś o tym nie myślałam.
I mogłabym godzinami rozmawiać dlaczego jest mi źle, wynajdywać masę problemów, przeszkód, które uniemożliwiają mi dążenie do celu. Tylko to wszystko bzdura.
Po pierwsze – Żeby dążyć do celu trzeba go mieć!
Po drugie – i co mi po tych rozmowach, całe życie mogę przegadać i nic nie zrobić. Wsparcie wsparciem (i to mam co najważniejsze), ale dosyć niepotrzebnego marudzenia, użalania się nad sobą, i wynajdywania codziennie nowych problemów.
Po trzecie – Jakie źle? Kto powiedział, że tak się czuję. Co? Ja? Niemożliwe! Przecież ja chcę być szczęśliwa. A jeśli czegoś chcę to dostaję. Nie wiem czym sobie na to zasłużyłam, ale mój tatko, ten z góry jest dla mnie bardzo hojny i łaskawy.
„ Podróżuj nie dla samego celu, lecz dla podróży” Jakże te cytaty są pomocne.
Odnośnie mojego celu, bo skoro go nie mam (pewnie mam ale jeszcze o tym nie wiem) to nie będę na siłę czegoś wynajdywać ale w tym czasie, zacznę się spełniać, próbować wszystkiego co przyjdzie mi do głowy, dbać o swoją duszę, umysł i ciało:) ta podróż zapowiada się bardzo smakowicie, mniam. A o cel na razie się nie martwię, wszystko w swoim czasie. Jak tu ciągle powtarzają: take your time and take it easy- co za luzaki:) Lepiej pomyśleć od czego zacząć erę podwojonego sera. Hmm na pewno nie od myślenia, bo potem na myśleniu się skończy, więc cofam to i wyłączam myślenie....
Taniec
Taniec to jest to co chcę teraz robić, od tego zacznę:) chociaż kto wie może on właśnie okaże się celem, nim zacznę i z nim już zostanę, kto wie? Teraz to nieważne:) Jestem w dużym mieście (no może nie tak dużym ale większym niż moje Mysłowice) z wieloma możliwościami wiec teraz czas na znalezienie informacji, wyszukanie najbardziej interesujących dla mnie opcji na a potem na taniec:)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)










Steven
Vincent
Luke