czwartek, 19 stycznia 2012
lekcja druga - spadaj!
Postanowiłam!
"Podróż na tysiące mil zaczyna się od pierwszego kroku" dla mnie tym krokiem będzie decyzja.
Chyba najważniejsze w życiu to mieć plan, nieważne jaki, może okazać się błędny, ale przynajmniej wiem, że gdzieś zmierzam. Analizowałam kwestie nieszczęścia jeszcze przez chwile, ale jestem już tym znudzona i zmęczona, pora zrzucić z siebie tą ciężką skorupę (ochronę bezpieczeństwa). Nie chcę dłużej marnować czasu na zastanawianie się co jest nie tak, wiem co mi się nie podoba i czego nie lubię, wiec mój cenny czas poświęcę by to zmienić:)
Mój miły ciągle powtarza: "Nie wiemy co będzie i co się wydarzy", co zawsze powodowało mój gniew. Dopiero teraz zrozumiałam, że to prawda, więc lepiej cieszyć się każdą chwilą. Nigdy nie wiemy co będzie, ale możemy pewne rzeczy przewidzieć, zaplanować, pomarzyć (to co lubię najbardziej:)). Ale marzyć o czym i chcieć by się spełniło to również trzeba w jakimś stopniu zaplanować. oczywiście nie zawsze, czasami dostajemy nasze marzenia od Boga (czy od losu jak kto woli) tak po prostu. Ale tym razem nie czekam, wyciągam ręce, podwijam rękawy i zawiązuje sznurówki, otwieram drzwi i wchodzę w mój plan.
zgadnijcie co jest moim marzeniem z górnej półki? of course kochać i być kochaną. Najprostsza a zarazem najtrudniejsza rzecz.Połowa za mną, kocham, teraz chodzi tylko o to, żeby to uczucie było odwzajemnione. Mówi, że: stara się, potrzebuje czasu, że mu na mnie zależy. Wiem, rozumiem i czekam. Tylko, że to właśnie to, sprawia mi ten ogromny ból. Otworzyć dla kogoś swoje serce, ale ta osoba zamyka drzwi, nie wchodząc do środka. I boję się bo nawet jeśli on potrzebuje czasu i ja czekam, to czekając zamykam się w sobie coraz bardzie. Ale nie poddam się, to też postanowiłam, jeśli chcesz się poddać najpierw upewnij się czy zrobiłaś wszystko co możliwe.
Często myśląc o nas ( o moim miłym i o mnie) myślę o Tobie (siostro ma kochana) i o sobie:)
Myślę, że lekcje jakie wspólnie dostałyśmy od życia, i to czego się wzajemnie uczyłyśmy pomaga mi w realacji z Jerrym.
Zrozumiałam, że zawsze się o Ciebie bardzo martwiłam i chciałam pomóc dając rady. Tylko, że co Ci po tych radach, jeśli nie starałam się Ciebie zrozumieć, nie wiedziałam gdzie tkwi problem, wiedziałam, że jest ale nie potrafiłam zrozumieć dlaczego. I jest mi strasznie przykro , bo wiem, że to również moja wina. Było Ci źle bo nikt Cię nie rozumiał, a to właśnie zrozumienie jest najlepszym lekarstwem. Dlatego nasza rozłąka jest jednocześnie naszym zbawieniem:) gdy coś stracisz bardziej to doceniasz, gdy kogoś Ci brakuje staje Ci się bliższy, rozumiesz go lepiej:) przypominam sobie nasze rozmowy i dopiero teraz trafiają do mojego serca wcześniej trafiły do głowy ale teraz czuję to co Ty czujesz, to cudowne uczucie czuć taką więź.
A wracając do tematu planu...
hmm... o tym może jutro, bo dopada mnie zmęczenie.
p.s. Byłam dziś na spacerze, sama! a mimo to potrafiłam się nim cieszysz, czułam, że odpoczywam. To dobra lekcja. Sztuka bycia samym ze sobą. Bycie z ludźmi to cudowna sprawa, ale nie można być od nich uzależnionym.
Pozdrowienia dla wszystkich zwłaszcza tych, którzy czują się samotni, mam coś dla Was, niewiarygodne, że tak proste rzeczy potrafią zdziałać cuda, wystarczy chcieć i spróbować.
niedziela, 15 stycznia 2012
lekcja pierwsza - zapoznajmy się
czuję strach przed ta lekcją, mimo, że każdego dnia staram się zrozumieć co jest nie tak, ale tak na prawdę codziennie uciekam, odwracam się do Ciebie plecami. Dziś zdecydowałam, że to zmieniam, wiec:
"cześć, przykro mi ale przez usta mi nie przejdzie powiedzieć: miło Cię poznać. Czego ode mnie chcesz? zabierasz wszystko co najlepsze, i ciągle chcesz więcej, przestań bo to koniec! i oddaj mi wszystkie skradzione rzeczy."
Nieszczęście to pustka, tęsknota, strach, obojętność, smutek, ból, zagubienie, klatka, brak przestrzeni, brak czasu, nadmiar czasu, paradoks, brak porozumienia, samotność, paraliż, gniew, brak mocy ale również wielka siła by to wszystko udźwignąć.
Szukając jakiegoś nowego pysznego napoju, natrafiłam na gadającą herbatę. Jej smak okazał się taki sobie ale mimo to piję ją co kilka dni gdy potrzebuję wskazówki, pocieszenia lub mądrości. Dziś była dla mnie bardzo miła, pomogła zrozumieć coś co czułam gdzieś w podświadomości ale nie byłam pewna. Ale teraz jestem pewna, że ze wszytskiego można czerpać naukę i to jest właśnie moja nauka wiec chyba nie powinnam narzekać tylko sie cieszyć.
Jest tyle rzeczy, które od dawna chciałam robić albo chociaż spróbować, ale wcześniej swój czas w większości poświęcałam innym a teraz mam go dla siebie i mogę wszytsko.
"cześć, przykro mi ale przez usta mi nie przejdzie powiedzieć: miło Cię poznać. Czego ode mnie chcesz? zabierasz wszystko co najlepsze, i ciągle chcesz więcej, przestań bo to koniec! i oddaj mi wszystkie skradzione rzeczy."
Nieszczęście to pustka, tęsknota, strach, obojętność, smutek, ból, zagubienie, klatka, brak przestrzeni, brak czasu, nadmiar czasu, paradoks, brak porozumienia, samotność, paraliż, gniew, brak mocy ale również wielka siła by to wszystko udźwignąć.
Szukając jakiegoś nowego pysznego napoju, natrafiłam na gadającą herbatę. Jej smak okazał się taki sobie ale mimo to piję ją co kilka dni gdy potrzebuję wskazówki, pocieszenia lub mądrości. Dziś była dla mnie bardzo miła, pomogła zrozumieć coś co czułam gdzieś w podświadomości ale nie byłam pewna. Ale teraz jestem pewna, że ze wszytskiego można czerpać naukę i to jest właśnie moja nauka wiec chyba nie powinnam narzekać tylko sie cieszyć.
Jest tyle rzeczy, które od dawna chciałam robić albo chociaż spróbować, ale wcześniej swój czas w większości poświęcałam innym a teraz mam go dla siebie i mogę wszytsko.
czy spoglądasz w swoje oczy? co w nich widzisz?
ja zobaczyłam smutek. Dla mnie nowy rok nie był Happy New Year.
trochę czasu minęło od ostatniego wpisu... zabierałam się za pisanie ale wszystko wymazywałam bo nie było w tym nic pozytywnego, no a przecież nie będę wam smęcić, ale... nie potrafię dłużej oszukiwać samej siebie. Czuję to co czuję muszę się z tym pogodzić, taki jest fakt. Jest mi źle. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie czułam czegoś takiego, wiadomo zdarzały się doły, gorsze dni ale nigdy wcześniej nie byłam nieszczęśliwa. Każdy dzień jest Walką. Walką o to by wytrwać, by znaleźć coś pozytywnego, by nie zacząć nienawidzić ludzi, by zrobić kolejny krok. Czuję się ciężka jakbym ważyła z tonę albo i dwie (chociaż nie mam pojęcia ile to jest w rzeczywistości). Pisząc uświadamiam sobie, że ten blog to mój jedyny przyjaciel jakiego tu mam. Życie pełne jest paradoksów. Gdy byłam sama pragnęłam miłości, gdy ją znalazłam czuję się samotna, bardziej niż kiedykolwiek. Ale nie o tym chce pisać.
Zastanawiam się czym jest szczęście, nigdy wcześniej o tym nie myślałam po prostu było, ale teraz czuję pustkę. Starając się odnaleźć coś pozytywnego zrozumiałam, że taka lekcja (bycie nieszczęśliwym) mimo, że bardzo bolesna może również być bardzo pożyteczna, zwłaszcza jeśli chcę to zmienić
Dlatego nieszczęście nazwę swoim wrogiem, chcąc go przezwyciężyć muszę go lepiej poznać.
Na samą myśl o tej walce (i o zwycięstwie oczywiście) robi mi się lepiej i czuje jak pozytywna energia wraca:) Ale spokojnie spokojnie to dopiero początek, Eliza opanuj się najpierw praca potem przyjemności (hm jakież to głupie, przecież o to chodzi by praca była przyjemnością)
Mam nadzieję, że zapoznanie się z tym paskudnym wrogiem nie doprowadzi do depresji tylko pomoże wzbić się do góry. Wiara to podstawa, więc uwierz a zobaczysz. Wierzę! koniec kropka postanowione;)
trochę czasu minęło od ostatniego wpisu... zabierałam się za pisanie ale wszystko wymazywałam bo nie było w tym nic pozytywnego, no a przecież nie będę wam smęcić, ale... nie potrafię dłużej oszukiwać samej siebie. Czuję to co czuję muszę się z tym pogodzić, taki jest fakt. Jest mi źle. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie czułam czegoś takiego, wiadomo zdarzały się doły, gorsze dni ale nigdy wcześniej nie byłam nieszczęśliwa. Każdy dzień jest Walką. Walką o to by wytrwać, by znaleźć coś pozytywnego, by nie zacząć nienawidzić ludzi, by zrobić kolejny krok. Czuję się ciężka jakbym ważyła z tonę albo i dwie (chociaż nie mam pojęcia ile to jest w rzeczywistości). Pisząc uświadamiam sobie, że ten blog to mój jedyny przyjaciel jakiego tu mam. Życie pełne jest paradoksów. Gdy byłam sama pragnęłam miłości, gdy ją znalazłam czuję się samotna, bardziej niż kiedykolwiek. Ale nie o tym chce pisać.
Zastanawiam się czym jest szczęście, nigdy wcześniej o tym nie myślałam po prostu było, ale teraz czuję pustkę. Starając się odnaleźć coś pozytywnego zrozumiałam, że taka lekcja (bycie nieszczęśliwym) mimo, że bardzo bolesna może również być bardzo pożyteczna, zwłaszcza jeśli chcę to zmienić
Dlatego nieszczęście nazwę swoim wrogiem, chcąc go przezwyciężyć muszę go lepiej poznać.
Na samą myśl o tej walce (i o zwycięstwie oczywiście) robi mi się lepiej i czuje jak pozytywna energia wraca:) Ale spokojnie spokojnie to dopiero początek, Eliza opanuj się najpierw praca potem przyjemności (hm jakież to głupie, przecież o to chodzi by praca była przyjemnością)
Mam nadzieję, że zapoznanie się z tym paskudnym wrogiem nie doprowadzi do depresji tylko pomoże wzbić się do góry. Wiara to podstawa, więc uwierz a zobaczysz. Wierzę! koniec kropka postanowione;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



