Zastanawiam się dlaczego najbliżsi najbardziej nas ranią. Bo są najbliżsi? Bo od nich najwięcej oczekujemy?
Cierpienie jest nieodłączną częścią miłości. Nie da się kochać nie cierpiąc przy tym. Walkę by miłość była w nas toczymy każdego dnia. A gdyby tak przestać działać i poddać się (nie chodzi mi o ignorancji tylko braku zmartwień). Szukam właściwego rozwiązania, ale przecież nie wiadomo jakie jest właściwe dopóki się nie zaryzykuje. Mogę polegać na uczuciach własnych lub obcych, mogę polegać na swoim rozumie lub radach bardziej doświadczonych ale mogę również zaufać Bogu i kroczyć ścieżką którą dla mnie wytyczył.
Znam cel ale sama droga jest zagadką i to nie jedną, ma tysiące przystanków. Przystając rozglądam się co za mną, co przede mną, co zrobiłam aby się tu dostać i co jeszcze będę musiała zdziałać aby dojść do końca, ile drogi przede mną i czy zdołam dojść do celu?
Ostanie pytanie zawsze hamuje każdy kolejny krok oraz zmywa drogę którą szłam, więc zamiast rozmyślać nad tym czy mi się uda lepiej delektować się postojem.
Postój nie jest jednak odpoczynkiem, to czas refleksji i nauki. Cel podróży to spełnienie, droga przeznaczeniem a przystanki najcenniejszymi lekcjami. Bez lekcji przeznaczenie jest pustką, które nie doprowadzi do spełnienia. Podróżuj często nie tylko do celu ale również w głąb siebie. Każde wzloty i upadki, wewnętrzne walki dobra ze złem, pragnień z powściągliwością, skromności z wywyższeniem, chciwości z oddaniem, chęci z brakiem sił, energii z lenistwem są bagażem, który ze sobą nosisz. Czasem zabierasz go w drogę od początku, niekiedy ulatnia się podczas wędrówki jak zapach gdy zmieniają się pory roku, a innym razem znów dostajesz jak prezent urodzinowy – nawet o niego nie prosząc.
Przyjmuję wszystko co dostaję, ale z myślą że być może oddam to innemu podróżnikowi.
Dzięki bagażowi dostrzegam przystanek. Zwłaszcza w tych czasach gdzie ludzie gonią się nawzajem jest to niezwykle istotne by zatrzymać się, dać sobie czas na odpoczynek, relaks, i stanąć twarzą w twarz z samym sobą.
Przystanęłam oj i to na dość długi czas, właściwie to chyba mój pierwszy raz, kiedy zaczęłam się interesować samą sobą. Odkryłam że aby pokochać samą siebie, trzeba się zrozumieć, nie bać się być sobą jak nie bać się nadchodzących zmian, nie hamować swojego rozwoju, dostrzegać to co daje zostawia nam Pan na naszej drodze i dać się prowadzić wedle jego planu, cieszyć się swoim towarzystwem, dostrzegać w sobie dobro jak i prosić o wybaczenie za grzechy i siły by móc je zmienić, doceniać siebie i doceniać życie!
wtorek, 21 lutego 2012
wtorek, 7 lutego 2012
...a teraz spójrz na wszystko z innej strony. Lekcja trzecia - kochaj!
pozbywając się wroga, dowiedziałam się kim jest. Nieszczęście to brak miłości do samego siebie. Miłości, która uzbraja w cierpliwość, akceptację i zrozumienie. Bez niej ani rusz. Pamiętam ze szkoły ćwiczenie, bardzo proste, jednak stwarzające najwięcej problemów i oporów.
Stań przed lustrem, dokładnie przyglądając się swojemu odbiciu, zajrzyj głęboko w oczy i powiedz sobie samej: "Kocham Cię, jesteś cudowną osobą" pogłaszcz się po głowie, obejmij swojej ciało, przytul siebie samą i poczuj jak jesteś ważna. Pamiętaj, że nie dało się powstrzymać łez, a mimo to zapomniałam...
Zapomniałam choć tak zwykłe ćwiczenie wiele mnie wtedy nauczyło.
Oczywiście najłatwiej jest zrzucić winę na kogoś innego gdy coś idzie nie tak, albo narzekać i ciągle chcieć więcej, najłatwiej jest chcieć, zapominając o dawaniu. Jednak najłatwiejsze stało się najcięższe bo nie do zniesienia. Może to przez wakacje albo brak hormonów... Wierzę jednak, że to dzięki modlitwie w końcu się ocknęłam. Wróciłam do domu. I nie ważne gdzie jestem bo dom to serce pełne miłości. Cudowna harmonia duszy, ciała i umysły. Nadszedł czas, kiedy przestaje analizować, już nie muszę się nad wszystkim zastanawiać. Teraz d e l e k t u j e się i oddycham miłością.
Kochając siebie mogę pokochać innych, kochając siebie - kocham życie! To jest moc, przy której ginie strach i wszystko jest możliwe.
Dziękuję Bogu, nauczycielowi miłości oraz mojemu miłemu, który potrafi ją mnożyć. Z Wami wszystko ma sens - istnieję.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
