poniedziałek, 26 grudnia 2011

cudownych

Pierwszy raz tak bardzo doceniłam święta. Święta jest magią, bożą magią - cudem. W tym roku (a raczej pod koniec tego roku i z początkiem kolejnego) ten cud narodził się dla mnie. Najpięknieszy prezent jaki dostałam to trzy cnoty: wiarę, nadzieję i miłość. Prosiłam tylko o jedną ( jestem kobiet- więc wiadomo, że o ostanią) a dostałam aż trzy. Chociaż ciągle jeszcze to do mnie dociera. Mam je. Będę się o nie starać troszczyć, dbać i pamiętać. nigdy ich nie zgubię. Te boskie prezenty spadły mi z nieba:)
wiara jest albo tak długim tematem albo tak krótkim, że nie sposób ja opisać po prostu jest. Bez niej czuję pustkę. Wierząc w Boga słyszę jak on mówi do mnie " wierz w siebie! "
nadzieja to pierwszy krok.
miłość jest uściskiem dłoni. sztama. zgoda
 prezenty pojawiły się także pod choinką i na ulicy.
Mój miły ofiarował mi trzy dary: coś co chciałam, coś czego potrzebowałam, coś co mi się spodobało.
Ulica przemieniła się w pas startowy, który wzniósł mnie w powietrze, ręcznik posłużył za skrzydła i nie byłam sama...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz